Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 234 947 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Człowiekiem gór nie jest ten, który umie i lubi chodzić po górach, ale ten, który górami potrafi żyć w dolinach, po zejściu z gór." - ks. R. Rogowski

Przez Halę Gąsienicową na Rusinową Polanę i Gęsią Szyję

sobota, 17 października 2015 14:15
Skocz do komentarzy

Data wejścia 4.09.2015

 

Przebieg Trasy: Kuźnice-Boczań-Hala Gąsienicowa-Rówień Waksmundzka-Gęsia Szyja-Rusinowa Polana-Wierch Poroniec

 

Najwyższy punkt : Gęsia Szyja 1489 m. npn.

 

Tym razem to już naprawdę miała być Świnica. Jako, że każdy z nas ma trochę inny poziom strachu przed ekspozycją i łańcuchami, zdecydowaliśmy, że się rozdzielimy na pewien czas. I tak S., który boi się najmniej miał wejść na Świnkę przez Zawrat, B. jako bojący się umiarkowanie miał w planach zdobycie szczytu od Świnickiej Przełęczy i powrót tą samą drogą, zaś ja, jako największy tchórz i panikarz miałam zamiar wejść tylko na przełęcz i stamtąd udać się grzbietem w kierunku Kasprowego. Generalnie Kasprowy miał być punktem zbiorczym, z którego mieliśmy już wspólnie kontynuować wycieczkę.

 

No, ale że pogoda- cały ten misterny plan poszedł w pi....u;)

 

Od rana nie było najgorzej, co prawda dość pochmurno, ale nie padało, nie było burzy czy innych meteorologicznych katastrof, dlatego w ogóle wyleźliśmy z kwatery, oczywiście z planami ambitnymi.

Z Kuźnic w kierunku Hali Gąsienicowej udaliśmy się szlakiem przez Boczań, który mimo, że przedeptany przez nas wielokrotnie, to chyba nigdy się nie znudzi. Fajnie wyglądało morze chmur poniżej szlaku:

CIMG5010gs.jpgByła dość wczesna pora, po sezonie i przed weekendem, dlatego na szlaku spotkaliśmy zaledwie kilka osób.

CIMG5011gs.jpgWzględnie ładną pogodą nacieszyliśmy się około półtorej godziny. Do Murowańca dotarliśmy w strugach deszczu i mgle. W takiej sytuacji było dość logiczne, że na Świnicę się na razie pchać nie będziemy- posiedzimy sobie w schronisku i poczekamy na rozwój pogodowy. No i przesiedzieliśmy w Murowańcu aż dwie godziny, zajadając się tatrzańską szarlotką( w tym roku poszaleli z cenami i szarlotka w Muro kosztuje aż 9 zł-ale warto, bo porcje są ogromne;). W tym czasie za oknem cały czas panowało mleko.

W końcu jednak trzeba było podjąć jakieś działania, mi najbardziej chciało się schodzić do Zakopanego, chłopakom nie za bardzo, wymyśliliśmy więc, że wyższe partie gór dziś sobie odpuścimy, a połazimy po jakimś niższym terenie, acz też atrakcyjnym.

 

Ruszyliśmy więc tyłki i baaardzo długim, leśnym zielonym szlakiem udaliśmy się w kierunku Gęsiej Szyji. Z odcinka leśnego, którym idzie się w nieskończoność, raz w górę, raz w dół, raz po płaskim(tak w sumie lubię najbardziej, tyle, że niekoniecznie w deszczu) nie mam żadnego zdjęcia, bo tak po prawdzie to i nie ma tam nic ciekawego. Ot chaszcze i śliskie kamienie. Przewodnik Nyki wspominał coś o dwóch emocjonujących momentach w czasie przekraczania dwóch potoków. Potoki niestety wyschły, więc emocji nie było.

 

Pierwszym bardziej widokowym miejscem jest Rówień Waksmundzka:

CIMG5015gs.jpgW tym miejscu przestało padać, więc kilkunastominutowe wejście na Gęsią Szyję okazało się prawdziwą przyjemnością. Długa i nudnawa wędrówka lasem zostałą wynagrodzona widokiem ze szczytu:

CIMG5017gs.jpgSpędziliśmy tu dłuższą chwilę, bo jest i co podziwiać i nawet jakby trochę cieplej się zrobiło. Potem nastąpił chyba najbardziej męczący fragment wycieczki- zejście na Rusinową Polanę po ciągnących się w nieskończoność drewnianych, śliskich po deszczu schodkach. Jedyny pocieszający fakt był taki, że ci co szli pod górkę mieli gorzej:P

A Rusiniowa Polana to takie miejsce, które chyba nawet nie wymaga komentarza;)

CIMG5020gs.jpgPowyżej Tatry Bielskie

CIMG5022gs.jpgZ Rusinowej zeszliśmy zielonym szlakiem w kierunku Wierch Porońca, dla mnie bardzo fajna opcja na zejście, bo prawie tam płasko:). Stamtąd bardzo łatwo złapać busa do Zakopanego.

Cóż, ze Świnicą tym razem się nie udało( najwyższe szczyty tonęły w chmurach, więc myślę, że i tak nie było by warto się tam pchać, mimo względnej poprawy pogody), ale dzień spędziliśmy bardzo miło podziwiając klasyczne wręcz, tatrzańskie widoczki.

 

Wycieczka, choć dość długa to nie jest zbyt męcząca, warto się tam wybrać w luźniejszy dzień, to też dobra opcja na wycieczkę z dziećmi, lub dla osób ze słabszą kondycją.

 

Nie polecam jedynie przy bardzo brzydkiej pogodzie- szlak jest oszałamiająco widokowy i we mgle czy deszczu straciłby 90% swojego uroku.

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

piątek, 24 marca 2017

Licznik odwiedzin:  38 095  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Mój blog jest zapisem przeżyć i wrażeń jakie towarzyszyły mi podczas górskich(i nie tylko) wycieczek

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 38095

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl